Pewnej soboty przyjechał do mnie kolega Robert, doświadczony spadochroniarz. Miał wykonać skok egzaminacyjny w podwrocławskich Mirosławicach. Uznałem to za okazję do wypróbowania GPSa w warunkach dość ekstremalnych - skoku z 4000 m z minutą swobodnego spadania.
Idealnym urządzeniem do tego celu wydał mi się rejestrator śladów Wintec WBT-201. W teście wykazał się on dużą czułością odbiornika GPS, co w tej sytuacji miało kluczowe znaczenie. Chciałem zarejestrować możliwie dużo danych, poczynając od startu aż do lądowania. W pamięci Winteca mieści się 130 tysięcy punktów śladu, co pozwala zapisać ponad 36 godzin z największą, sekundową częstotliwością, co pozwoliłoby zapisać bardzo wiele skoków. Niepokoił mnie jedynie fakt, ze samolot wywożący skoczków jest metalowy i ma małe okna, co nie wróżyło zapisania czegokolwiek z fazy wznoszenia. Co gorsza, po wyjściu z samolotu “oślepiony” GPS zacząłby dopiero ustalać pozycję, co zajęłoby mu zapewne sporą część fazy swobodnego spadania, która przy skoku z 4000 m trwa ok. minuty. Czy uda się uzyskać precyzyjne wskazania przed otwarciem spadochronu? Jak sprawdzi się pomiar wysokości w urządzeniu bez czujnika barometrycznego? Wyniki testu trudno było przewidzieć.

Mirosławicki Turbolet nie wydawał się idealny dla odbioru sygnału GPS
Skonfigurowałem rejestrator do zapisu sekundowego i ruszyliśmy do Mirosławic. Znajduje się tam lotnisko sportowe z widokiem na górę Ślężę. Widok ten doceniają spadochroniarze, licznie przybywający do zorganizowanej tam “strefy zrzutu”. W weekendy Turbolet raz po raz wykonuje kursy na 4000 m (maksymalna wysokość skoków bez instalacji tlenowej), wywożąc skoczków trenujących akrobacje z zamkniętym spadochronem, a także śmiałków, pragnących poznać emocje skoku w tandemie.

Wintec ma rozmiary pudełka zapałek
Mały Wintec bez problemu zmieścił się w kieszeni na rękawie kombinezonu Roberta. Skoczek udał się do samolotu. Turbolet wystartował i zniknął mi z oczu. Po kilkunastu minutach pojawił się wysoko nad lotniskiem i zaczęły się od niego odrywać ledwo widoczne sylwetki. Robert (którego oczywiście nie byłem w stanie rozpoznać, dopóki nie otworzył spadochronu) wykonał serię manewrów w parze z instruktorem, tracąc ok. 3000 m wysokości, po czym skoczkowie “rozeszli się” i otworzyli spadochrony. Jeszcze tylko kilka spiral i zakrętów, zajęcie pozycji pod wiatr i łagodne lądowanie. Odebrałem rejestrator i z niecierpliwością oczekiwałem odczytu danych.

Po lądowaniu
Ślad wzbudził mój zachwyt. Wyeksportowałem go do kilku formatów, aby przeanalizować go w możliwie pełnym zakresie. Bezpośrednio z programu dołączonego do rejestratora można uzyskać pliki GPX dla MapSource i KML dla Google Earth. Już obejrzenie śladu w tych programach pokazało, że zapisany został cały lot, łącznie ze wznoszeniem w metalowym kadłubie samolotu. Co więcej, ślad jest gładki i nie zawiera “zygzaków” charakterystycznych dla słabego sygnału GPS.

Ślad zaimportowany do MapSource, nałożony na GPMapę Topo

Ślad oglądany w Google Earth. Pomarańczowy “cień” to rzut śladu na powierzchnię Ziemi.
Z pobieżnej obserwacji widać, że piloci Turboleta nie wykonują zbędnych manewrów, które spowodowałyby mniejszą prędkość wznoszenia. Niemal prostokątna trasa sięga nieco za szczyt Ślęży i kończy się prostą wykonywaną pod wiatr. Wiatr w chwili skoku był słaby, więc zrzut przeprowadzono dokładnie nad lotniskiem. Aby dokładniej przyjrzeć się temu, co działo się później, zaimportowałem ślad do formatu IGC, który otworzyłem w programie SeeYou. Jest to program dla szybowników i paralotniarzy, używany do analizy przelotów. Umożliwia m.in. oglądanie animacji i wykresów najniezbędniejszych parametrów lotu.

Ślad w SeeYou. Skoczek opadł już poniżej 2000 m i jest znoszony przez wiatr.
Na szkoleniach spadochronowych naucza się, że po opuszczeniu samolotu skoczek zwiększa opadanie do tzw. prędkości granicznej, wynoszącej ok. 50 m/s. Trwa to ok. 10 sekund i powoduje utratę ok. 350 m wysokości. Jednocześnie wyhamowywana jest prędkość pozioma, nadana początkowo przez samolot. Oczywiście w praktyce wartości te mogą być nieco inne - zależą one m.in. od masy i rozmiarów skoczka, jego pozycji w powietrzu, a nawet rodzaju kombinezonu.

Ślad w SeeYou może być pokolorowany np. wg wysokości
Według zapisu Winteca, Robert wraz z instruktorem wyskoczył na wysokości 4215 m o godz. 18:01:26. Podawane wysokości są mierzone od poziomu morza. Na ziemi GPS pokazywał ok. 165 m i tę wartość należy odjąć od każdej wymienionej tu wysokości, aby uzyskać wysokość nad poziomem lotniska. 9 sekund później, na wysokości ok. 3900 m, skoczek przekroczył 50 m/s, co wskazuje, że rozpędzał się nieco szybciej niż mówią podręczniki. Robert to “kawał chłopa”, więc przyspieszał się dalej. Tempo rozpędzania w pobliżu prędkości granicznej oczywiście spadło i po 15 sekundach prędkość ustabilizowała się w okolicach 60 m/s na wysokości poniżej 3600 m. W tym czasie obaj skoczkowie wykonywali wspólne manewry. Ślad pokazuje, że po zakończeniu parabolicznej części toru nie opadali pionowo, lecz lekko ukośnie, spychani przez wiatr z prędkością poziomą wahającą się między 10 a 30 km/h (co przy opadaniu dochodzącym do 220 km/h było ledwo zauważalne). Zmiany tej prędkości wynikają z wykonywania figur akrobacji, a na końcu z tzw. “rozejścia” przed otwarciem spadochronów.

Wykres prędkości pionowej w SeeYou również jest kolorowy
Na wysokości poniżej 1250 m, o godz. 18:02:23, a więc po 57 sekundach spadania, prędkość pionowa zaczyna gwałtownie maleć - zaczął się otwierać spadochron. W ciągu 6 sekund, kosztem 120 metrów wysokości, Robert wyhamował od 55 m/s niemalże do zera - przez chwilę przyrząd wskazał zaledwie 0,5 m/s opadania. Po ustabilizowaniu czaszy opadanie minimalne wynosiło ok. 5 m/s. Robert jednak nieco się “wygłupiał”, co zwiększało opadanie chwilowo nawet do 15-20 m/s. Prędkość pozioma względem ziemi wahała się przy tym pomiędzy 30 a 100 km/h. Oczywiście po precyzyjnym podejściu do lądowania, rozpoczętym na wysokości ok. 220 m (55 m nad ziemią) obie prędkości udało się wyhamować niemal do zera, to pozwoliło na bezpieczne lądowanie o godz. 18:04:20, czyli niespełna 3 minuty po opuszczeniu samolotu.

Wykres prędkości poziomej - widoczna prędkość samolotu, a potem jej zmiana w niemal pionowym opadaniu i ponowny wzrost po otwarciu spadochronu

Łagodnie w górę i ostro w dół - wykres wysokości pokolorowany wg prędkości pionowej. Profil terenu pokazuje przekrój masywu Ślęży przez rzut toru lotu.
Test pokazał zaskakująco wysoką czułość i dokładność chipsetu GPS rejestratora. Znając wiele sytuacji, w których odbiorniki GPS “gubią” sygnał spodziewałem się, że tak będzie i tym razem. Tymczasem zapis okazał się bezbłędny pomimo bardzo trudnych warunków testu. Skoro Wintec sprawdził się w Turbolecie, a potem, mimo braku barometru, precyzyjnie pokazywał szybkie opadanie, to z pewnością można go polecić także w mniej ekstremalnych, codziennych zastosowaniach.
Jednocześnie okazało się, ze precyzyjne dane z rejestratora niosą informacje przydatne w szkoleniu spadochronowym. Skoczek może dokładnie przeanalizować swój tor lotu i osiągi. Zwykle skoki dokumentowane są jedynie za pomocą kamer - skorelowanie ich zapisu ze śladem z GPSa da praktycznie pełny obraz skoku. Jeszcze ciekawsze byłoby wyposażenie w rejestratory całej grupy skoczków opadających wspólnie. Być może wkrótce uda się nam zrobić i taki eksperyment…
Wykop
Gwar.pl

(21 głosów) 



listopad 2, 2008
Świetny tekst! A czy mógłbyś zająć się zrobieniem testu GPS-a “dla narciarzy/snowboardzistów” ? Fajnie byłoby po całym dniu jeżdzenia, zobaczyć “ślad” w google earth, i jakieś podsumowanie, ile kilometrów się zrobiło, z jaką prędkością itp. Może Samsung Omnia + jakiś soft GPSowy?
listopad 2, 2008
Jako rejestrator śladów dla narciarza Wintec będzie równie dobry jak dla spadochroniarza. Z kolei rozwiązania oparte na smartfonach czy palmtopach są zbyt zawodne, zwłaszcza jeśli chodzi o czas pracy na bateriach. Natomiast jeśli oprócz rejestracji śladów urządzenie ma też służyć do nawigacji, to polecałbym któryś z GPSów turystycznych Garmina.
listopad 2, 2008
Bylem z tym sprzetem na nartach we Francji. Plik kmz dla Google Earth do sciagniecia: http://www.global.nazwa.pl/GE_20080313104401.kmz
listopad 2, 2008
ja z kolei polecam wlasnie jakis telefon z gps i usluge gepeto.pl
grudzień 18, 2008
ja polecam telefon z java i bluetooth,
obdiornik GPS na bluetooth.
i trekbuudy - ladnie do gpx zrzuca trase.
ps. KTM (GPS) + K610i (tel) -pracujarazme ponad 12h bez przerwy, wiec wystarczy dla wiekszosci.
marzec 12, 2009
Telefon? Żart?
maj 17, 2009
Dobry tekst, ciekawa prezentacja, świetne wykresy.
5+
lipiec 27, 2009
Super tekst! Powiem, że trafiłem na niego przypadkiem, ale z czystym sumieniem muszę przyznać, ze bardzo ciekawy.
luty 20, 2012
serwus, mimo upływu czasu od publikacji, tekst mnie zainteresował. Jak zrobić wykresy dla narciarza po całym dniu jazdy? Może od 2008 pojawiło się coś lepszego dla moich narciarskich celów?