Po telefonach, palmofonach i smartfonach nadchodzi czas urządzeń komunikacyjno-nawigacyjnych. Nie mają one jeszcze (chyba) oficjalnej, chwytliwej nazwy, więc nazwijmy je roboczo nawifonami.
Pierwsze urządzenia tego typu pojawiły się na rynku już 10 lat temu. Jednym z pierwszych był Garmin NavTalk. Wtedy pomysł nie chwycił, ale ostatnio wrócił z ogromną siłą i wygląda na to, że się przyjmie. Nokia zapowiada montowanie odbiornika GPS w każdym telefonie średniej i wyższej klasy (po prawej: Nokia 6210). Jej śladem idą też inni producenci telefonów, a nawet firmy, które dotychczas takich urządzeń nie oferowały. Producenci map z kolei przystosowują swoje produkty do użycia w systemach operacyjnych komórek.
Co nam to daje? Z pewnością użytkownik nawifonu będzie miał go ze sobą znacznie częściej niż klasycznego GPSa. Można przyjąć, że będzie go miał zawsze, jak obecnie komórkę. Dzięki temu zawsze będzie mógł skorzystać z nawigacji satelitarnej. Pytanie przechodnia o drogę stanie się równie rzadkie jak szukanie budki telefonicznej. Bardzo ciekawą perspektywę daje możliwość zdalnej lokalizacji nawifonu. Dzięki niej łatwiej będzie wezwać pomoc lub odnaleźć znajomego w tłumie.
Ale nawifony mają również wady. Główną jest krótki czas pracy na baterii przy włączonym module GPS. Podczas pieszej wycieczki nie pozwoli on raczej korzystać z nawigacji przez cały czas, a jedynie w razie większych wątpliwości. Zdalna lokalizacja możliwa będzie impulsowo, np. z aktualizacją pozycji co godzinę. Nawigację w pełnym zakresie będzie można wykorzystywać mając zewnętrzne źródło zasilania, czyli w samochodzie, ale niewielki ekranik nawifonu nie wróży dużej wygody takiego zastosowania. Większe urządzenia tej kategorii (jak Garmin Nuvifone, po lewej) będą z kolei mało wygodne do noszenia w kieszeni.
Czy zatem rozwój nawifonów oznacza zmierzch klasycznych urządzeń GPS? Wątpię. Na pewno niektórzy użytkownicy dojdą do wniosku, że skoro mają wielofunkcyjny GPS w telefonie, to dodatkowy tylko do samochodu albo na wycieczki górskie nie jest im potrzebny. Takie punkt widzenia prezentuje wielu użytkowników palmtopów z GPSem. Jednak z drugiej strony powszechne notebooki z odtwarzaczami DVD nie spowodowały krachu na rynku kina domowego… Spodziewam się zatem, że GPS w komórce nie wyjdzie poza roli gadżetu. Nie zaszkodzi “prawdziwym” urządzeniom nawigacyjnym, a nawet może napędzić zainteresowanie nimi - wszak apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Wykop
Gwar.pl

(12 głosów) 



wrzesień 16, 2008
Sądzę, że przedstawiona w powyższej opinii pesymistyczna ocena przyszłości “nawifonów” jest nieuzasadniona, gdyż bazuje ona na odniesieniu do możliwości “prawdziwych” urządzeń nawigacyjnych. Mam tu oczywiście na myśli zastosowanie do nawigacji samochodowej. Większość znanych programów na telefon (np. Nokia Maps, NaviExpert) usiłuje mniej lub bardziej udolnie kopiować rozwiązania znane z urządzeń “prawdziwych”, gdzie informacja jest przekazywana użytkownikowi głównie za pomocą zobrazowań graficznych. Przy takim postawieniu sprawy Nawifon byłby na z góry przegranej pozycji i jedynym uzasadnieniem jego istnienia byłaby jego powszechna dostępność. Jestem jednak przekonany, że kierunek ten zostanie zarzucony i powstanie całkiem nowy produkt o cechach przewyższających znane rozwiązania profesjonalne. Wymaga to jednak nowatorskiego podejścia biorącego pod uwagę wady i zalety telefonu, profile potencjalnych użytkowników i ich potrzeb oraz pomysły “humanizujące” obsługę, planowanie tras oraz udzielanie wskazówek kierowcy.
Największą zaletą telefonu jest możliwość jego użycia jako terminala systemu komputerowego o dużych możliwościach przetwarzania informacji. Jako przykłady takich systemów można wymienić holenderski nav4all lub wspomniany polski NaviExpert. Olbrzymią zaletą produktu polskiego są mapy średnich prędkości w różnych godzinach i dniach tygodnia pozwalające na planowanie tras o najkrótszych czasach przejazdu oraz system zbierania informacji o utrudnieniach na drogach. System generuje trasy i wysyła je na telefon poprzez GPRS. Prezentacja wyników w postaci graficznej oraz obawa przed zbyt wysokimi kosztami transmisji danych skutkuje jednak bardzo niską jakością rezultatów. Zarówno organizacja menu programu jak i hasło marketingowe: “Nawigacja bez korków” wskazują na skoncentrowaniu się na wąskiej grupie młodych, beztroskich mieszkańców większych miast. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że przy wszystkich swoich wadach użyteczność produktu dla tej grupy odbiorców jest znacznie wyższa od urządzeń klasycznych. Wszystko wskazuje jednak na to, że zarówno próby naśladowania urządzeń klasycznych jak i niezdolność do wyjścia poza potrzeby dotychczasowej grupy odbiorców będą poważnymi barierami rozwojowymi NaviExperta.
październik 6, 2008
Od czasu opublikowania poprzedniego komentarza pojawiły się optymistyczne sygnały: tematyka postów na blogu prowadzonym przez p. Rafała Łożyńskiego związanego z NaviExpertem zaczęła wychodzić z tras miejskich w Poznaniu na autostrady, pojawiły się trasy mieszane szosowo-miejskie oraz punkty pośrednie.
Jednakże po ostatnich publikacjach wskazujących na wprowadzenie przez firmę TomTom do Europy wschodniej, w tym do Polski, technologii IQ Routes polegającej na wytyczaniu tras optymalnych na podstawie map prędkości, oraz zapowiedzi szybkiego wprowadzenia technologii HD Traffic pozwalającej na śledzenie sytuacji drogowej na bieżąco, dalszy los NaviExperta stał się niejasny, gdyż prawdziwa nawigacja bez korków stanie się domeną TomToma, który przejmie znaczną część jego dotychczasowej klienteli. Niemniej jednak NaviExpert podążając naszkicowaną w poprzednim komentarzu drogą może przetrwać jako propozycja nawigacji „low cost”, nawet w konkurencji z darmowym nav4all o zasięgu globalnym - przynajmniej do czasu pozyskania map prędkości przez konkurenta. A warto stwierdzić, że nav4all zawiera już zalążki elementów rozwiązań odchodzących od PND i zorientowanych na komórkę. Konieczna jest zatem konkretna i śmiała wizja wyjścia z trudnej sytuacji.
październik 22, 2008
Bardzo ciekawe i inspirujące komentarze pojawiły się pod tym artykułem.
Uważam, że póki co NaviExpert ma ogromną szanse na rozwój i pozyskania ogromnej ilości klientów.
Nie wierzę w to że tomtom od razu zawojuje rynek Polski - jest to firma globalna taki rynek jak Polska jest dla nich nic nie wart, a wiec nie będą się starać o uzytkowników. Czy jest jakaś sloeczność zgromadzona wokół tomtom w Polsce - nie a wokół NaviExpert tak.
Przypomnę, że eBay też mówiło, że zdeklasuje Allegro i co teraz zamykają siedzibę w Polsce. W 80-tych latach o firmie Jobsa Apple mówiono, że nie ma szanse z Microsoftem i co nadal nie ma szans?
Nie jest łatwo odebrać rynek lokalnym graczom gdyż oni znają lepiej użytkowników swojego kraju.
Nokia maps wg mnie jest lepszym programem niż NaviExpert, lecz ma jedną wadę jest nokią, więc nikt fabrycznie jej nie wgra do Sony Ericssonów czy Motoroli, co innego z NaviExpert.
Jeżeli NaviExpert jest na takiej przegranej pozycji, to dlaczego Orange zainstalowało ten system na super nowoczesnym Smartfonie BlackBerry Bold a era i Sony Ericsson w C702!