Rynek samochodowych urządzeń nawigacyjnych coraz bardziej się rozrasta. Co jednak z osobami mającymi zwykły telefon komórkowy? Redakcja BlogN postanowiła przetestować kilka dostępnych dla nich rozwiązań i sprawdzić, czy są opłacalne. Skupiliśmy się na dwóch programach mających konkretne pakiety z mapami, bez konieczności wykupywania abonamentu.

tt_telefon1.JPGZacznijmy od mapy TomTom Navigatora 6. Dostępna jest ona w trzech wersjach na telefony komórkowe i PDA. Oprogramowanie zostało podzielone na takie, które zawiera mapę regionu (Polska, Czechy, Węgry i Słowacja) lub mapę Europy Zachodniej. To drugie można kupić na dwóch różnych nośnikach: płycie DVD bądź karcie miniSD. Lista kompatybilnych urządzeń jest dostępna na stronie producenta. W skrócie: do PDA wystarczy Windows Mobile, a w telefonach komórkowych podstawą jest system Symbian.

Niestety, model mojego telefonu (Nokia 6120) nie ma wbudowanego odbiornika GPS, dlatego byłem zmuszony do podłączenia zewnętrznego. Użyłem Globalsata BT-359. Stwierdziłem, że SiRFstarIII v2 dobrze sprawdzi się w swojej roli. Istotne jest to, że odbiornik ten można połączyć z telefonem za pomocą łącza Bluetooth. Zatem nie plątały mi się zbędne kable. Szybko i sprawnie urządzenie połączyło się z moją Nokią, a także zlokalizowało pozycję w niecałe 20 sekund. Następnie zabrałem się za instalację TomToma w systemie Symbian 3 w mojej komórce. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że trzeba na początek przekopiować całą zawartość dostarczonej karty miniSD na microSD, pasującą do mojego telefonu. Po dokonaniu rejestracji i innych czynności zabezpieczających przed „piractwem” przystąpiłem do testu.

bt_359_test.jpg

Zacznijmy od menu głównego. Tutaj TomTom Navigator oferuje nam wszystko to, co dostępne jest chociażby w modelu TomTom One XL. Ustawienia preferencji trasy, zmiana koloru mapy, zarządzanie punktami UM, a także korzystanie z funkcji TT Plus. Wybranie miejsca docelowego nie stanowi problemu. Mapę można oczywiście przybliżać i oddalać. Nie jest to niestety tak płynne jak w przypadku standardowego ekranu dotykowego, ale da się do tego przyzwyczaić. O szczegółowości mapy w zasadzie nie trzeba się rozpisywać. We Wrocławiu nie miałem problemu ze znalezieniem konkretnego adresu. Mapa ta ma dość dobre pokrycie, choć daleko jej do konkurencji w postaci AutoMapy czy GPMapy.

tt6.jpgPrzejdźmy do części praktycznej. Lokalizacja za sprawą odbiornika zewnętrznego przebiegła szybko i sprawnie, tak samo jak szybka kalkulacja trasy. Gorzej jest w trakcie jazdy. Zdarza się, że telefon nie nadąża z obliczaniem trasy. I tak przykładowo wytyczyłem trasę we Wrocławiu z ul. Czerniawskiej do ul. Kniaziewicza. Problem był taki, że od głównej ulicy gdzie trzeba było skręcić w lewo w Kniaziewicza, odchodzi jeszcze kilka innych ulic równoległych, umieszczonych blisko siebie. Zatem jadąc z dozwoloną w mieście prędkością Nokia wskazywała mi „trochę” za późno moment skrętu. A że nie miałem na samochodzie napisu, że testuję „opóźnioną” nawigację, spotkałem się z nieprzyjaznym trąbieniem w momencie zawracania. Po dojechaniu na miejsce wyłączyłem telefon, gdyż chciałem jeszcze trochę podzwonić, a włączona nawigacja i Bluetooth sprawiły, że po godzinie miałem mniej o kilka kresek wskazujących stan baterii.

Stwierdziłem jednak, że trzeba dać takiemu rozwiązaniu drugą szansę. Moja standardowa trasa Wrocław – Kalisz jest odpowiednia na taki test. Mamy tu i autostradę, i odcinek drogi prowadzący przez lasy. Naładowałem baterię telefonu w domu, a drugi schowałem do schowka. Pomyślałem sobie, że może przydać się w trakcie dwugodzinnej podróży. Napalony jak szczerbaty na suchary, myśląc o dwukilometrowym odcinku autostrady, włączyłem odbiornik, ustawiłem odpowiednie preferencję trasy i ruszyłem w drogę. Niestety mapa okazała się zbyt mało aktualna. Nie było widać wspomnianej, będącej w użyciu od ponad roku, autostrady, zatem moja genialna nawigacja wskazywała pole. Dalej było jednak coraz lepiej. Wjeżdżając w las, nie straciłem sygnału. Fakt, że telefon działał z małym opóźnieniem, ale przy dłuższej trasie nie stanowiło to dla mnie problemu. Nie trzeba tutaj bowiem, tak jak w przypadku krętych ulic miejskiej dżungli, ciągle spoglądać na mapę w celu lepszego zlokalizowania miejsca do skrętu. Podsumowując, TomTom Navigator w połączeniu z telefonem komórkowym jest dobrym rozwiązaniem jedynie dla osób podróżujących często po Polsce między dużymi miastami. Niestety, będąc już w takim mieście, będziemy mieli małe problemy ze względu na zbyt wolne działanie oprogramowania. Dobrze jednak, że TomTom Navigatora można zastąpić inną aplikacją.

gpmapa_telefon1.JPGGarmin Mobile XT jest oprogramowaniem pozwalającym na uruchomienie map CityNavigator oraz GPMapa na urządzeniach typu PDA/Smartphone. Obsługuje platformy Palm OS, Pocket PC i Symbian. Garmin Mobile XT jest pierwszym programem, dostępnym na rynku, potrafiącym obsłużyć wbudowane np. w Nokię N95 odbiorniki GPS. Obsługuje też odbiorniki komunikujące się z urządzeniami poprzez Bluetooth. Program przetestowałem na smartfonie Nokia E51. Instalacja programu przebiegła bez komplikacji. Po uruchomieniu, naszym oczom ukazuje się interfejs przypominający ten z rodziny Nuvi, nawigacji samochodowej Garmina. Ikony są duże i czytelne. Aplikacja umożliwia użytkownikowi znalezienie celu podróży znajdującego się na mapach, poprzez funkcję wyszukiwania. Można nawigować pod konkretny adres, miejscowość, punkt POI, lub współrzędne geograficzne. W czasie jazdy użytkownik otrzymuje graficzne wskazówki nawigacyjne, a prócz tego komunikaty głosowe. Głos jest wystarczająco głośny i wyraźny (przebija się nawet przez niezbyt głośne radio). Oprogramowanie posiada również ciekawą funkcję Peerpoints. Funkcja umożliwia przesłanie informacji o naszej aktualnej pozycji do innego użytkownika, lub zapytanie innego użytkownika o jego aktualną pozycję i wyznaczenie do niego trasy. Aplikacja jest kompatybilna z programem POI Loader, który pozwala na wgrywanie własnych punktów POI, np. z listą fotoradarów. Program można skonfigurować tak, aby ostrzegał nas, kiedy się do nich zbliżamy. Mobile XT posiada wbudowaną funkcję Garmin Online, która informuje nas o utrudnieniach w ruchu, pogodzie oraz cenie paliw. Niestety na terenie Europy dostępna jest jedynie informacja pogodowa.

Kilka słów o wrażeniach z użytkowania. Program działa nadspodziewanie dobrze. Nie ma tendencji do „zamulania”, co jest charakterystyczne dla niektórych aplikacji przeznaczonych na Symbiana. Komunikaty głosowe są podawane odpowiednio wcześnie. Bardzo sprawnie działa przeliczanie trasy, w przypadku kiedy z niej zboczymy. Nowa trasa jest wyznaczana w ciągu kilku sekund. Co ciekawe program posiada opcje niedostępne nawet w droższych modelach Nuvi, np. wybór rodzaju pojazdu, którym się poruszamy (ciężarówka, autobus, uprzywilejowane). Mapa, z której korzystałem (GPMapa Polski) jest naprawdę szczegółowa. Były na niej zaznaczone nawet niewielkie osiedlowe uliczki w mniejszych miasteczkach. Komunikaty na ekranie są czytelne na tyle, na ile jest to możliwe na wyświetlaczu tego rozmiaru. Zmiana schematu kolorystycznego mapy na nocny następuje automatycznie. Nie wykorzystuje jednak wbudowanego w telefon czujnika światła (a szkoda). Co było łatwe do przewidzenia, bardzo szybko rozładowuje baterię, więc na dłuższe trasy trzeba się zaopatrzyć w ładowarkę samochodową. Jedyne, co może martwić, to że kilka razy podczas przeglądania menu, program nagle się wyłączył. Muszę jednak przyznać, że nie zdarzyło się to podczas trybu nawigacji. Podsumowując: program jest w miarę solidny, i jeśli ktoś chce używać nawigacji w telefonie lub palmtopie, godny polecenia. Koszt Garmin Mobile XT z GPMapą to 399 zł brutto, z City Navigatorem Europe- 599 zł brutto.

mobile_xt.png

Na koniec pozostaje pytanie, czy nawigacja w telefonie się opłaca? Otóż biorąc pod uwagę to, że średnia cena oprogramowania z mapą wynosi od 320-600 zł, warto jednak zastanowić się nad inną opcją. Oprócz map, należy dokupić zestaw uchwytów samochodowych, czyli powiedzmy 90 zł w przypadku uchwytu wraz z głowicą uniwersalną. Oryginalny uchwyt, np. do Nokii, kosztuje w granicach 120 zł. Jeśli nie mamy wbudowanego odbiornika GPS, czeka nas kolejny wydatek od 250-400 zł. Przydałaby się jeszcze ładowarka samochodowa. Niestety w przypadku fińskiego producenta telefonów komórkowych nie ma możliwości podłączenia uniwersalnej ładowarki pod miniUSB. Zatem tutaj dołożyć trzeba kolejne złotówki. Warto nadmienić, że najtańsze urządzenie do nawigacji samochodowej kosztuje w granicach 700 zł (Garmin Nuvi 200 z GPMapą). Wersja z mapą Europy to już wydatek około 1000 zł. Jednak komfort użytkowania jest nieporównywalnie większy. Zostawmy zatem telefony komórkowe do tego, do czego służą najlepiej, czyli do rozmów.

       Wykop  Gwar.pl   

Podobne tematy