Do naszej redakcji trafił kolejny zestaw nawigacyjny. Na opakowaniu widnieje logo mapy AutoPilot, ale jakiej marki jest sprzęt, okazało się nie lada zagadką.

Opakowanie jest bardzo niewyszukane. Pudełko z tektury z białą okleiną i zapięciem magnetycznym, a wokół niego smętna, papierowa obwoluta przypominają czasy słusznie minione wraz tzw. “opakowaniami zastępczymi”. Co dziwne, na obwolucie opisano zalety map AutoPilot, ani słowem nie wspominając o sprzęcie widocznym na zdjęciu. Na stronie AutoPilot.pl znalazłem jednak zestaw z urządzeniem Actis 3, które wygląda na bliskiego krewniaka naszego anonima. Ma taki sam układ przełączników i gniazd oraz identyczny uchwyt samochodowy, aczkolwiek różni się wyraźnie wyglądem obudowy.
Dostarczony do nas sprzęt ma srebrną obudowę z przednim panelem imitującym szlifowane aluminium. W jego dolnej części widnieje logo “Vobile.eu”. Jest to adres strony firmy Formobile z Chorzowa. Nie znajdziemy na niej jednak zdjęcia naszego tajemniczego sprzętu. Dalsze googlanie ujawniło podobne do naszego GPSy z taką nazwą. Pozostaje zatem przyjąć nazwę Vobile, ale bez zbytniego przywiązywania się do niej. Prawdopodobnie urządzenia te pochodzą z jednej linii produkcyjnej w Chinach, a czy mają na obudowie logo Vobile, Actis, czy jakieś inne, nie ma większego znaczenia.

Teleskopowy rysik nie jest niezbędny do obsługi urządzenia
W tylnej części Vobile’a zwraca uwagę antena GPS w formie wychylnej klapki. Rozwiązanie to było popularne kilka lat temu, obecnie zostało już jednak prawie całkowicie zarzucone. Nowoczesne urządzenia mają anteny wbudowane, które co prawda pracują w nieoptymalnym położeniu (które zapewniała właśnie klapka), ale przy dużej czułości modułu odbiorczego nie ma to większego znaczenia. Testowany zestaw nie zawierał instrukcji, a więc i danych technicznych urządzenia, ale według informacji znalezionych w Internecie Vobile ma czuły, 20-kanałowy moduł SiRFstarIII. W połączeniu z możliwością korzystnego ustawienia anteny (poziomo) zapowiada to dobre “trzymanie” sygnału satelitów. Niestety, w testach spotkał mnie srogi zawód. Czułość urządzenia jest katastrofalna. Nawet przy dobrej widoczności nieba najczęściej wygłaszanym komunikatem był “brak sygnału GPS”. Urządzenie potrafiło wielokrotnie na kilkusetmetrowym odcinku załapać i zgubić sygnał, albo też przez kilka kilometrów nie wyznaczyć pozycji ani razu. Nie wiem, czym to wytłumaczyć. Wątpię w awarię testowanego egzemplarza, bo jednak czasami udawało mu się działać prawidłowo. Przyczyną nie była też słaba widoczność satelitów, co potwierdziło porównanie Vobile’a z dwoma innymi urządzeniami, które pracowały bez zarzutu.

Ślad pokazuje szaloną jazdę, a prędkościomierz 38 km/h.
Niestety, zdjęcie zostało zrobione w bezruchu…
Fatalna praca modułu GPS praktycznie dyskwalifikuje zestaw, ale wspomnijmy jeszcze o pozostałych jego cechach. W pudełku, oprócz urządzenia, znajdują się dwie ładowarki (samochodowa i sieciowa), kabel USB i uchwyt samochodowy. Ten ostatni sprawia wrażenie solidnej konstrukcji. Jego przeguby o trzech stopniach swobody blokowane są dwiema śrubami zaciskającymi. Ustawienie go we właściwej pozycji nie jest zatem tak łatwe, jak przy zastosowaniu przegubu kulowego, ale za to po zaciśnięciu układ jest nie do ruszenia. Zwiększa to stabilność, ale i uniemożliwia szybką korektę, kiedy np. okaże się, że w ekranie odbija się słońce, oślepiając kierowcę. Przyssawka również jest solidna, a po jej przystawieniu do szyby należy przesunąć dźwignię, co wymaga sporo siły. Cały uchwyt, wraz z obejmującą urządzenie “foremką” jest duży i “rozłożysty”, co utrudnia zabranie go ze sobą po podróży. Kabel zasilający z gniazda zapalniczki podłączany jest do samego urządzenia, a nie do uchwytu.

Złożona klapka anteny, głośnik, gniazda kart SD, słuchawek i USB
oraz otwór do resetowania.

Pod takim kątem na ekranie nic nie widać.
Z boku gniazda zasilania i anteny, włącznik i regulacja głośności
Menu urządzenia umożliwia skorzystanie z programu nawigacyjnego, odtwarzaczy muzyki, audiobooków i filmów oraz przeglądarki zdjęć. Niestety, nie jest spolszczone.
Do nawigacji służy oczywiście wspomniany na początku AutoPilot. Zawiera on mapę Polski z prawie 900 planami miejscowości, i tzw. przejazdową mapę Europy. Program słynie z tzw. “zalotnych” komunikatów głosowych, które na szczęście można zmienić na zwykłe. Poważniejszy problem jest z wyszukiwaniem POI. Można je bowiem wybierać jedynie z listy alfabetycznej. Jest to zupełnym nieporozumieniem, bo nie znajdziemy w ten sposób np. najbliższej stacji benzynowej. Także wpisanie miejscowości jako celu podróży może wymagać przewinięcia kilku ekranów listy, gdyż np. poszukując Wrocławia na początku ujrzymy Bielany Wrocławskie, Kamieniec Wrocławski, Kąty Wrocławskie itp. Nie ma to nic wspólnego z wygodą obsługi. Brakuje także możliwości bezpośredniego wyboru celu z mapy podczas jej przeglądania - można go natomiast zapisać do “Ulubionych” i dopiero stamtąd wybrać. Tylko czy każdy punkt zwrotny trasy musi od razu trafiać do “Ulubionych”? Na pocieszenie mogę jedynie dodać, że kiedy już uda nam się wyznaczyć trasę, pokonanie jej nie nastręcza dużych trudności (abstrahuję od częstej utraty sygnału, bo to jest wina sprzętu, a nie AutoPilota). Informacje na ekranie są czytelne, co się przydaje, gdyż komunikaty głosowe są raczej skąpe, np. skręcając w lewo na rondzie usłyszymy tylko suche “trzeci zjazd”. Niestety zdarzało mi się już trafiać na ronda, które w rzeczywistości miały inną liczbę zjazdów niż na mapie w GPSie. Wtedy przydają się dodatkowe informacje. np. “w lewo”, “zjedź z ronda” itp. No, ale gdyby AutoPilot dużo gadał o nawigacji, to nie byłoby gdzie wstawiać “zalotnych” ozdobników.

Częsty widok - znak zapytania oznaczający utratę sygnału
Generalnie nie znajduję w tym zestawie żadnych powodów, żeby, kupując GPS, wybrać właśnie Vobile z AutoPilotem. Przeciętna mapa z niewygodnym w użyciu interfejsem, toporny uchwyt samochodowy i nade wszystko niemal ślepy odbiornik GPS to kompletna klapa. I cóż z tego, że z klapką.
Wykop
Gwar.pl

(10 głosów) 


