Słynny iPhone doczekał się drugiego wcielenia. Rozbudowany model 3G został wczoraj oficjalnie zaprezentowany, a do sklepów trafi 11 lipca. Użytkownicy już czekają… na trzecią wersję.

W nowej wersji uzupełniono najpoważniejsze braki, na które narzekali użytkownicy. iPhone 3G, jak wskazuje oznaczenie, może komunikować się z sieciami 3 generacji (UMTS/HSDPA). Ponadto pojawił się długo oczekiwany odbiornik A-GPS, poprawiono baterię i moduł Bluetooth. Urządzenie z 8 GB pamięci ma kosztować 199 USD, a z 16 GB - 299 USD. Sprzedaż rozpocznie się 11 lipca w 22 krajach świata, a ceny będą wszędzie takie same. Można się jednak spodziewać, że będą się one wiązać z podpisaniem cyrografu u operatora telefonii komórkowej. W Polsce ma iPhone 3G ma być dostępny po wakacjach.
Dodanie tak oczywistych funkcji dopiero w drugiej wersji topowego urządzenia może dziwić. Jeszcze dziwniejsze jest to, ile wciąż zostało do dodania. Nie ma MMSów ani kamery do wideokonferencji. Aparat fotograficzny o rozdzielczości 2 MPix nie jest już rewelacją, chociaż w połączeniu z GPSem obsługuje geotagowanie zdjęć. Mapy do GPSu, pochodzące z Google Maps, będą na bieżąco ładowane z sieci, co może sprawiać problemy na wycieczce z dala od “cywilizacji”. Co więcej, nie jest przewidziana nawigacja “na bieżąco”. Po ustaleniu pozycji początkowej i celu, iPhone wyznaczy trasę, po czym… moduł GPS się wyłączy dla oszczędności energii. Lokalizacja będzie jednak nadal możliwa, choć mniej precyzyjna, dzięki sygnałom z mijanych sieci Wi-Fi i stacji bazowych GSM.
Jest szansa, że wciąż liczne problemy cudownego dziecka firmy Apple rozwiąże oprogramowanie pochodzące od innych producentów. TomTom zapowiada, że jego program nawigacyjny będzie działał w sposób, do jakiego użytkownicy GPSów są przyzwyczajeni, a więc bez przerw w określaniu pozycji.
Wykop
Gwar.pl

(3 głosów) 


