Pewnej soboty przyjechał do mnie kolega Robert, doświadczony spadochroniarz. Miał wykonać skok egzaminacyjny w podwrocławskich Mirosławicach. Uznałem to za okazję do wypróbowania GPSa w warunkach dość ekstremalnych - skoku z 4000 m z minutą swobodnego spadania.
Dość często osoby mające choćby niewielkie kłopoty ze wzrokiem szukają zestawu nawigacyjnego z większym ekranem, który pozwoli im lepiej widzieć mapę. Jednocześnie, chcąc zminimalizować koszty, nie decydują się na wyświetlacz np. 7-calowy. Zmiana oznacza jedynie przejście z ekranu 3,5″ na 4,3″. Czy to coś daje?
W ramach przedświątecznych zakupów wybrałem się do jednego z wrocławskich hipermarketów. Tam natknąłem się na nową ofertę: “palmptopy”. Nogi się pode mną ugięły…
Po telefonach, palmofonach i smartfonach nadchodzi czas urządzeń komunikacyjno-nawigacyjnych. Nie mają one jeszcze (chyba) oficjalnej, chwytliwej nazwy, więc nazwijmy je roboczo nawifonami.
Opcja nawigacji pieszej jest oferowana przez wiele urządzeń GPS. Trzeba jednak pamiętać, że od samochodowej różni się ona nie tylko tym, że możemy łamać zakazy wjazdu.
Wielu zawodowych kierowców poszukuje GPSów do ciężarówki. Owszem, odbiorniki z opcją “samochód ciężarowy” są licznie oferowane. Jednak żadna nie uwzględnia specyfiki tego rodzaju transportu. Rozwiązania, póki co, nie widać.
Samochodowe zestawy nawigacyjne oferują coraz więcej funkcji i prezentują coraz bogatsze informacje. Gdzie leży granica przesady? A może już została przekroczona?
Sprzedawcy urządzeń GPS, a zwłaszcza sprzętu i usług do lokalizacji, opowiadają, że bardzo często, po przedstawieniu zalet i możliwych zastosowań systemu, słyszą pytanie: “a czy można tym szpiegować żonę?”. Owszem, można, ale nie za to najbardziej cenimy lokalizatory.
Urządzeń z kategorii tzw. elektroniki użytkowej nie należy kupować pod wpływem impulsu. Są one raczej kosztowne, co nie sprzyja nagłym decyzjom. Co ważniejsze jednak, po zakupie korzystamy z nich praktycznie codziennie, więc warto rozważyć wszelkie kwestie związane z komfortem użytkowania. Podczas tych rozważań dojdziemy do wniosku, że nie warto przesadnie oszczędzać. Tymczasem ceny spadają, więc lepiej kupić lepszy model, ale… może później? Z drugiej strony, ile można czekać? Kiedy jest ten właściwy moment?
Na odbywającej się w najbliższy weekend imprezie pod nazwą EL-ECT zostaną zaprezentowane nowe zestawy nawigacyjne. Blogn.pl prezentuje je jako pierwszy.
Nie jest tajemnicą, że urządzenia Garmin, kupowane za pośrednictwem jedynego oficjalnego dystrybutora w Polsce (firmy Excel ze Szczecina), są droższe od tych, sprowadzanych z USA innymi drogami i sprzedawanych np. na aukcjach internetowych i w niektórych sklepach. Decydując się na tańszy zakup, warto jednak pamiętać o tym, że oszczędność może być pozorna.
Na stronie WWW GPMapy pojawił się spis miejscowości, których plany adresowe zawiera nowa wersja tej mapy. Jednak mimo, że w innym miejscu producent informuje, że znajdziemy w niej 1487 planów, to w wykazie jest ich jedynie 1459.
Kilka dni temu wystartowałem na paralotni z lotniska koło Ostrowa Wielkopolskiego. Wiało ze wschodu, więc poleciałem na zachód. Minąłem Krotoszyn i po 46 kilometrach wylądowałem w samym środku… niczego.
Po publikacji statycznego testu pięciu Garminów nasi Czytelnicy zgłaszali potrzebę zrobienia podobnego porównania w ruchu. Proszę bardzo… Ponieważ test dotyczy odbiorników turystycznych, zdecydowałem się nie wsiadać w żaden pojazd, lecz wybrałem się na spacer z plecakiem pełnym sprzętu.
Na grupie dyskusyjnej jeden z użytkowników chciał porównać zapisy śladów kilku GPSów leżących nieruchomo obok siebie. Tak powstał pomysł testu statycznego pięciu Garminów turystycznych, używanych także do pomiarów pól. Pokazał on całą prawdę o dokładności poszczególnych modeli.

(21 głosów)
(5 głosów) 


